Serwis używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką cookies.
Jeśli nie wyrażasz zgody na udostępnienia cookies - zmień ustawienia w swojej przeglądarce.

Cichlid Press Polska
Zarejestruj się :: Zaloguj się Koszyk: 0  szt. suma: 0.00z?
Witaj Nieznajomy! Czy chcesz się zalogować? A może jeszcze nie masz u nas konta i chciałbyś założyć?
  Katalog » Safari
MENU
G?ówna strona
Zdj?cia
Safari
Ad Konings
Kontakt
Kategorie
Koszyk
...jest pusty
Bestsellery
01. Back-to-Nature Przewodnik po ?wiecie piel?gnic z Tanganiki
02. Cichlid News - 4 numery
03. Back to Nature: Przewodnik po ?wiecie Dyskowców
04. Tanganyika cichlids in their natural habitat
05. Lake Victoria Rock Cichlids
SAFARI
 
 
Ryby >
Informacje > | |
Goście > | |

 

FAQ

Ferma w Kambiri Point


Wstęp:
Budowa przedsięwzięcia rozpoczęła się w sierpniu 1987 roku, kiedy zostały sfinalizowane wszelkie formalności związane z nadaniem własności, i z uwagi na stały rozwój firmy trwa do dziś. Obecny kompleks składa się z głównego budynku krytego stalowym dachem, ośrodka dla ryb pochodzących z odłowu, w którym mieści się trzysta betonowych zbiorników o pojemności 1000 litrów każdy i osiem betonowych stawów, rezerwuaru przechowującego wodę z jeziora, dużego magazynu/pracowni, kwater pracowników, kwater służby domowej i budynku prywatnego właściciela. Mur ceglany o długości 700 m i stróżówka zapewniają posesji odpowiednie bezpieczeństwo. Jest tu także kryta strzechą chatka i sześć dwuosobowych pokoi dla gości; osób związanych z akwarystycznym handlem i hobbystów z Europy, którzy są zainteresowani pobytem nad Malawi i obejrzeniem swoich ryb w ich naturalnym środowisku oraz zapoznaniem się z procedurami odłowu i wysyłki ryb. Przewiewna, okrągła, kryta strzechą chata spełnia dwojaką rolę: prywatnego baru i stołówki. Pierwszy eksport miał jednak miejsce na początku roku 1973 (z innego miejsca).


Dlaczego wybrano tę lokalizację? Czy jest w niej coś szczególnego?
Miejsce to wybrano głównie z uwagi na jego unikatowy, naturalny port. Zachodnie wybrzeże Malawi ma tylko kilka takich naturalnych portów. Większość plaż jest bardzo odsłoniętych, co czyni pozostawienie łodzi na noc na wodzie niemożliwym - południowo-wschodni wiatr i fala zniszczyłyby każde nabrzeże, a łodzie zostałyby dosłownie połamane przez przelewającą się wodę. Lokalni rybacy zmuszeni są do wyciągania swoich łodzi każdego wieczoru na brzeg, co pozwala uniknąć im takich szkód, i ponownego spychania ich do wody każdego ranka, o ile pogoda na to pozwala. Nasz port pozwala przycumować łodzie w sposób bezpieczny, a jeśli poziom wody w jeziorze jest wyższy, nawet nasze większe łodzie o silnikach spalinowych można cumować bez przeszkód wzdłuż 130 metrowego, nowo wybudowanego pirsu. Z doprowadzoną do pirsu energią elektryczną ich doglądanie jest bardzo łatwe. Kolejnym plusem jest fakt, że wypływające z Kambiri Point łodzie są w stanie dotrzeć do wielu ważnych obszarów odłowów, a względnie nieduża odległość od Międzynarodowego Portu Lotniczego w Lilongwe sprawia, że przesyłki są dostarczane na lotnisko w ciągu półtorej godziny.


Jakie rodzaje ryb są eksportowane?
Przede wszystkim eksportowane są kolorowe ryby zamieszkujące siedliska położone pośród skał, choć także i te z ryb, które znaleźć można wzdłuż brzegów o piaszczystym dnie, odgrywają istotną rolę. W ciągu dziesiątków tysięcy lat ryb wyewoluowały w oddzielne gatunki i odmiany pochodzące z rozmaitych stron wybrzeża i raf. Aby zapewnić jak najszerszy wybór odłowy muszą odbywać się na jak najszerszym obszarze jeziora.


Kto odławia ryby?
Pracuje obecnie sześć zespołów nurków. Dwa zespoły, składające się z czterech nurków każdy, działają w Salima - obszarze dostępnym z siedziby głównej. Cztery pozostałe, o podobnym składzie, pracują na północy. Jeden zespół znaleźć można w Chilubma, inny w zatoce Nkhata, kolejny na wyspie Likoma i ostatni przy brzegu wyspy Chisumulu. Wykorzystując sprzęt do nurkowania i sieci o drobnych oczkach nurkowie odławiają ryb z głębokości około 25 m. Ryby odłowione na tej głębokości nie mogą być wyciągnięte z wody natychmiast. Wydobywanie ich na powierzchnię wymaga sporo zachodu i wykonywane jest etapami. Jeśli odłowy mają odbyć się dalej od brzegu, dystans taki pokonują nurkowie w 6, metrowej długości otwartych łodziach (napędzanych silnikami o mocy ośmiu koni mechanicznych). W czasie powrotu schwytanym rybom zapewnia się ciągłą podmianę wody. Większe łodzie, napędzane silnikami spalinowymi, uczestniczą w odłowach tylko wówczas, gdy zachodzi potrzeba udania się do łowisk usytuowanych bardzo daleko.


Kto informuje nurków co powinni odławiać?
Bardzo szczegółowe dyspozycje napływają z siedziby głównej - nie ma możliwości przywiezienia po prostu 'czegoś z płetwami! Listy ryb pochodzących z różnych miejsc odłowów są opracowywane na podstawie doświadczenia, danych nadchodzących z fermy i zamówień składanych przez importerów.


W jaki sposób zamorscy klienci zamawiają ryby?
Oferty są wysyłane z siedziby głównej przy pomocy faksu lub poczty via Internet a klienci składają swoje zamówienia tą samą drogą. Zamówienia są bardzo precyzyjne - nikt nie prosi o przysłanie po prostu 'ryb'. Importerzy sprzedają ryby do sklepów skąd trafiają one w ręce hobbystów.


Jakie są straty spowodowane transportem drogą powietrzną?
Straty są mniejsze niż 5% - przypadki związane ze złą pogodą czy odwołanym lotem należą raczej do rzadkości i nie stanowią reguły. Po wielu latach dopracowaliśmy się dobrej wizytówki i wysyłka ryb wygląda tak, jak wyglądać naprawdę powinna. Straty na większych dystansach - do obu Ameryk czy na Daleki Wschód - są oczywiście większe. Wkładamy jednak wówczas do pudeł mniej ryb, co poprawia sytuację, i straty nie przekraczają nigdy 7 - 8%.


Czy istnieje niebezpieczeństwo nadmiernej eksploatacji łowisk?

Pośród ludności Malawi i innych krajów z dostępem do jeziora (Tanzania i Mozambik) mnóstwo jest rybaków, którzy oceniają swój sukces pod kątem wagi i ilości połowu. Bez cienia wątpliwości łapane jest wszystko, co okazuje się jadalne. Wielkość łowionych ryb jest oczywiście istotna, jeśli mają być one odsprzedane. Ale to, co może być złapane może być także zjedzone niezależnie od tego, jak jest małe. Prawdą jest, że istnieją zasady ustanowione przez Departament Rybołówstwa a odnoszące się do wielkości używanych do połowów siatek. Prawdą jest także, że oficerowie patrolujący i ich podwładni robią wszystko, co mogą, aby dokonać inspekcji miejsc połowu. Prawdą jest wreszcie i to, że obszar chroniony sektorów Parku Narodowego jest patrolowany okresowo. Ale Malawi zamieszkiwane jest przez jakieś jedenaście milionów mieszkańców chętnych na ryby i jak ocenia się w kraju tym pracuje jakieś czterdzieści tysięcy rybaków, którzy posługują się dwunastoma tysiącami łodzi do odłowów. Statystyki mówią same za siebie, jeśli przypomnimy, że firma nasza zatrudnia dwudziestu czterech nurków wyposażonych w sześć łodzi do odłowów, a łodzie te pracują rozrzucone na obszarze całego jeziora pozyskując specyficzne, wybrane odmiany. Patrząc na to jeszcze inaczej - z punktu widzenia osób zaangażowanych w akwarystyczny handel, nurkowie i rybacy coraz częściej informują o pewnych gatunkach ryb z siedlisk o piaszczystym dnie, które stają się powoli zagrożone. Te masowe odłowy prowadzone w celach konsumpcji ryb, coraz częściej dotyczą także ignorowanych dotychczas 'Mbuna' - pielęgnic zamieszkujących obszar skał. Trend ten, i jego skala, są dobrze znane władzom.


Co dzieje się ze środowiskiem? Czy nie jest ono niszczone?
W wielu częściach świata - choćby w Południowo-Wschodniej Azji - niszczy się rafy koralowe, zmywając do wody ogromne ilości zanieczyszczeń. Połowy przemysłowe, prowadzone w celach konsumpcyjnych są czasem przeprowadzane z użyciem ładunków wybuchowych. Proceder taki powoduje ogromne zniszczenia. Koralowce i muszle morskie są grabione przez poławiaczy, którzy sprzedają swoje łupy na lokalnych targowiskach. Ryby z raf koralowych łowi się używając środków chemicznych niebezpiecznych dla ich życia - żyją one jeszcze jednak na tyle długo, aby można było je sprzedać hobbystom na ulicy. Nie ma to miejsca tutaj, nad Malawi. W jeziorze nie ma koralowców, które mogłyby zostać zniszczone, nie ma zamienników muszli pochodzących z morza, a połowy z użyciem prądu elektrycznego, chemikaliów czy ładunków wybuchowych są zakazane przez władze i nigdy nie są stosowane. Niestety, nadmierna eksploatacja łowisk przez rybaków (patrz paragraf wyżej) jest stwierdzonym faktem, podobnie jak degradacja niszy ekologicznych i destrukcja terenów tarliskowych. Wszystko to powoduje znaczące obniżenie się ilości łowionych ryb. Nadmierna eksploatacja i degradacja środowiska wodnego ma miejsce także i w Zambii. Zniszczenie środowiska rzecznego wystąpiło także w Zimbabwe, a gruntownego oczyszczenia wymaga również jezioro Wiktorii. Wspominamy tutaj o tym po to, aby zwrócić uwagę, że niesprzyjające dla środowiska działania występują także i poza Malawi.


Czy jesteście w stanie zaspokoić światowe zapotrzebowanie na ryby z Malawi?
Sytuacja zmieniła się radykalnie w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Początkowo, ryby z Malawi były nowością i wszystkie pochodziły z jeziora. Obecnie wiele krajów rozmnaża je i dostarcza na rynek akwarystyczny całego świata. Ameryka zaopatruje się właściwie sama - dziesiątki tysięcy ryb przychodzi na świat na Florydzie, skąd wysyłane są do wszystkich zakątków Stanów Zjednoczonych i Kanady; hodowcy w USA eksportują ryby także do Europy. Singapur, Malezja, Hong Kong, Filipiny, Indonezja, Sri Lanka, Izrael - wszędzie tam wysyła się rozmnożone w niewoli ryby, a lista ta staje się coraz dłuższa z każdym rokiem. Oznacza to, że choć odłowione w środowisku naturalnym ryby są preferowane w Europie, sytuacja w której wszystkie one pochodziły z jeziora należy już do przeszłości. I, co jest także ważne, nie wszyscy akwaryści trzymają w zbiornikach ryby z tego jeziora. Niektórzy z nich wolą hodować ryby z zupełnie innego jeziora - Tanganiki, jeszcze inni preferują pielęgnice z Ameryki Centralnej i Południowej, całkiem niemała jest liczba hobbystów, którzy najbardziej cenią sobie małe, dostępne obecnie w ogromnej liczbie gatunków, 'standardowe' rybki z Centralnej i Południowej Ameryki. Jak widać rynek zbytu na pielęgnice pochodzące z Malawi jest ograniczony, a to rzutuje na wielkość dostaw dostosowanych do potrzeb odbiorców. Pozostaje ufać nam, że nasze przedsięwzięcie w Kambiri Point rozwija się zgodnie z wymaganiami i oczekiwaniami tego ograniczonego rynku.

Do jakich państw są obecnie wysyłane wasze ryby?
Znakomita większość wysyłana jest do krajów europejskich, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Japonii i innych krajów Dalekiego Wschodu. Niewielka liczba ryb wysyłana jest do Afryki Południowej. Czasami wysyłamy także ryby będące przedmiotem badań do cenionych instytucji lub uczelni wyższych Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii.


Jak może wyglądać przyszłość tego lokalnego przedsięwzięcia?
Przyszłość wydaje się być niezagrożona; infrastruktura naszego małego biznesu została dobrze zabezpieczona i rozbudowana. Jak wszędzie jednak recesja dotykająca wszystkie kraje rozwijające się wpływa także i na naszą sprzedaż; z roku na rok trudniej jest utrzymać ten sam poziom obrotów. Nie możemy również ignorować faktu nadmiernej eksploatacji zasobów jeziora dokonywanej przez okolicznych rybaków i rzutującej tak bardzo na populację ryb pochodzących bądź do z piaszczystych, bądź to ze skalistych siedlisk. Trzeba też wziąć pod uwagę zamorską konkurencję w postaci hodowców i eksporterów. Przewóz ryb drogą powietrzną z Florydy do Europy za dolara i pięćdziesiąt centów za kilogram frachtu stanowi dla nas nie lada problem. Afryka prawdopodobnie nigdy nie będzie sobie mogła pozwolić na takie niskie stawki. Przyszłość wydaje się zależeć od jak najszerszego spektrum eksportowanych gatunków, których zamorscy hodowcy nie będą w stanie posiadać aż tylu. Rozmnażanie w niewoli 'wszystkich' ryb po to, aby wprowadzić je do handlu wydaje się być, z uwagi na stale rosnącą liczbę gatunków, odmian, form barwnych, które są bezustannie odławiane z coraz większej liczby miejsc, niewykonalne. Sytuację tę unaocznia wielka liczba publikacji prezentujących ogromną liczbę form i gatunków odkrywanych w coraz to większej liczbie interesujących lokacji jeziora. Pozwalają one żywić przekonanie, że zrównoważony i interesujący eksport odłowionych w środowisku naturalnym ryb jest logicznym warunkiem rozwoju akwarystyki. Wszyscy ci, którzy obawiają się o środowisko naturalne, a którzy nie są świadomi jak ogromny wpływ ma na to środowisko rybołówstwo przemysłowe (połowy przeprowadzane na masową skalę w południowej części jeziora), w przeciwieństwie do znikomego wpływu odłowów ryb przeznaczonych na rynek akwarystyczny, powinni wreszcie w pełni świadomie rozważyć ten fakt. Konserwacja środowiska powinna przede wszystkim dotyczyć ograniczenia działalności rybaków, które to działanie prowadzone jest na ogromną skalę (patrz pytania: 'Co się dzieje ze środowiskiem? Czy nie jest ono niszczone?' oraz 'Czy istnieje niebezpieczeństwo nadmiernej eksploatacji łowisk?')


Czy 11 września 2001 roku wpłynął na działanie firmy?
Oczywiście, i to w bardzo niekorzystny sposób. Wprowadzono dodatkowe opłaty związane z zabezpieczeniem lotów, których jest mniej. Powoduje to kłopoty z rezerwacją miejsca na przesyłki. Usługi tej branży na całym świcie zostały znacznie ograniczone. Problemy dotyczą nawet poczty internetowej i zabukowanie oraz potwierdzenie wykonane tą drogą może być bardzo utrudnione. Nie wyglądało to tak w poprzednich latach, nawet biorąc pod uwagę nowoczesne systemy komunikacji, które w teorii ułatwiają życie! Ale fakt taki stał się częścią życia wszystkich eksporterów skazanych na fracht drogą powietrzną.


Czy istnieją jakieś inne tendencje, które powinny być wzięte pod uwagę?
(a) Coraz bardziej widoczna ekoturystyka jest taką tendencją, którą nazwać by można było nową gałęzią światowego przemysłu. Czynimy niewielkie próby uwzględnienia tej tendencji, a rezultaty są zachęcające. Każdego roku odwiedza nas coraz więcej gości z Europy i obu Ameryk. Wizyty te inspirują zamorskich hobbystów do kupowania i trzymania w zbiornikach ryb pochodzących z odłowu, zamiast ryb rozmnażanych przez hodowców. Goście często zwracają uwagę na bardzo żywe i intensywne barwy ryb, porównując je do mniej kolorowych ryb hodowanych na farmach.
(b) Rząd skłania się ostatnio w kierunku rozwoju społeczeństwa bazującego na zarządzaniu zasobami naturalnymi (CBNRM) i opracowuje lokalne zarządzenia dla tak zwanych BVC's (Beach Village Committes) w nadziei, że bardziej odpowiedzialna i wyraźnie artykułowana polityka dotycząca tego tematu może być rozwijana się w oparciu o zarządzanie, kontrolę i konserwację. Jak będzie do tego wszystkiego pasował handel rybami ornamentalnymi przekonamy się już wkrótce.


Ilu rdzennym mieszkańców Malawi jest zatrudnionych przez waszą firme?
Włączając w to ekipy budowlane, które stały się już stałym elementem sceny, załoga składa się z 70 - 85 osób, których liczba uzależniona jest od sezonu, ilości prac do wykonania i planów rozbudowy.

 

 

Promocje  więcej
Cichlid News - 4 numery
Cichlid News - 4 numery
40.00z?
25.00z?
Nowości  więcej
Lake Victoria Rock Cichlids
Lake Victoria Rock Cichlids
225.00z?
Zaloguj się
E-mail

Hasło



Nowy klient?
Zapomniałeś hasła?
Szukaj
Słowa kluczowe:
Przedział cenowy:
do
Kategoria:

z podkategoriami
 

Wyszukiwanie zaawansowane